• Home
  • Rzeszów i okolice
  • Region
  • Z życia wzięte
  • Motofan
  • Polska
  • Świat
  • Bieszczadzkie bezdroża

Oszukiwał "na policjanta", trafił do aresztu

Stalowa Wola. Policjanci zatrzymali 18-letniego mieszkańca Stalowej Woli, który podejrzany jest o popełnienie oszustw metodą „na policjanta”. W październiku ubiegłego roku mężczyzna odebrał od trzech mieszkanek Stalowej Woli, łącznie blisko 30 tysięcy złotych. Decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

W październiku ubiegłego roku do Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli zgłosiły się trzy pokrzywdzone osoby, które zostały oszukane metodą „na policjanta”. Schemat działania we wszystkich trzech przypadkach był podobny. Do seniorek dzwonił mężczyzna podający się za funkcjonariusza policji, w rozmowie informował o prowadzonej akcji mającej na celu zatrzymanie przestępców, następnie prosił o spakowanie pieniędzy i kosztowności, które mają w domu i wyrzucenie ich przez okno mieszkania. W ten sposób mieszkanki Stalowej Woli straciły łącznie blisko 30 tysięcy złotych.

Stalowowolscy mundurowi ustalili tożsamość podejrzanego o udział w oszustwie. 18-latek został zatrzymany. Jak ustalono odbierał on pakunki wyrzucane przez seniorki. Policjanci odzyskali utraconą biżuterię. Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie trzech zarzutów oszustwa.

Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Stalowej Woli Sąd zdecydował, że najbliższe trzy miesiące 18-latek spędzi w areszcie. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci pracują nad ustaleniem tożsamości pozostałych osób biorących udział w tych oszustwach. Sprawa ma charakter rozwojowy.

red

Pomóc dzieciom

Podkarpackie. Już po raz piąty mieszkańcy Podkarpacia mogą wziąć udział w akcji charytatywnej

na rzecz dzieci z chorobą nowotworową. Jej celem jest zebranie 100 000 zł na remont i doposażenie dwóch pracowni USG w Szpitalu Klinicznym nr 2 w Rzeszowie. O tym, w jaki sposób można udzielić wsparcia chorym dzieciom, można było usłyszeć na konferencji prasowej, która miała miejsce w urzędzie marszałkowskim.

Dotychczas akcja była powiązana z balem charytatywnym organizowanym przez Podkarpackie Stowarzyszenie Samorządów Terytorialnych w ramach Ogólnopolskiego Forum Samorządów, którego organizatorem był Samorząd Województwa Podkarpackiego. W tym roku, ze względu na pandemię Covid-19, Podkarpacki Samorządowy Bal Charytatywny został odwołany, jednak zbiórka pieniędzy trwa.

    Ubiegłoroczna aukcja charytatywna zakończyła się bardzo dobrym wynikiem. 360 tys. złotych trafiło do szpitala nr 2, dzięki czemu został zakupiony nowoczesny aparat ultrasonograficzny dedykowany tylko i wyłącznie dzieciom. Tę pracownię w dalszym ciągu musimy rozwijać i to jest przedmiotem naszej troski na ten rok – dodał Władysław Ortyl.

Pieniądze można przekazywać poprzez stronę internetową podkarpackiedzieciom.pl korzystając ze specjalnego formularza, który obsługuje bezpieczny, ogólnopolski operator -Przelewy24.pl, a także wykonując tradycyjny przelew bankowy lub pocztowy (dane do przelewu są dostępne na stronie).

W tym roku organizatorzy akcji poszukiwali nietypowych rozwiązań docierania do darczyńców, jednym z nich jest Challenge „O Janku Wędrowniczku”. Aktualnie trwa internetowe wyzwanie polegające na nagraniu krótkiego wideo, na którym nominowana osoba czyta fragment bajki Marii Konopnickiej „O Janku Wędrowniczku”. Te krótkie wierszyki dla najmłodszych, znanej autorki związanej z Podkarpaciem, są analogią do podróży jaką odbywają podopieczni Fundacji Iskierka.

Udział w akcji charytatywnej można wziąć także poprzez licytację przedmiotów i voucherów na antenie Radia Rzeszów i w serwisie Allegro. Jest to możliwe dzięki przyłączeniu się do akcji firm i osób z Podkarpacia, które przekazały na licytację przedmioty oraz vouchery na swoje usługi. Aktualnie jest to 26 podmiotów, a licytować będzie można m.in.: weekendy w hotelach, uzdrowiskach wraz z pakietem usług, przelot nad lotniskiem w Krośnie w szyku z formacją Celfast Flying Team, a także wyjątkowe i unikalne przedmioty jak malowidło z Pastorówki na 100-letniej desce, książki z autografami, zestawy kosmetyków, słodyczy, odzież kolekcjonerska dla fanów Harleya, a także przejażdżka samochodem z lat 20-tych, np. do ślubu. Licytacje ruszą z końcem stycznia i będą się odbywać na antenie Radia Rzeszów oraz za pośrednictwem serwisu Allegro.

Dzieci można wesprzeć również poprzez zasilenie specjalnej skarbonki, która znajduje się

na parterze Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, przy ulicy Cieplińskiego 4. Skarbonka jest ustawiona vis-avis portierni.

Akcja charytatywna rozpoczęła się 21 grudnia 2020 roku i potrwa do 28 lutego 2021 roku. Akcja została szeroko rozpropagowana w internecie, powstało szereg filmów informacyjno-edukacyjnych, które tłumaczą specyfikę tegorocznej zbiorki, a organizatorzy akcji docierają ze swoimi informacjami do mieszkańców Podkarpacia poprzez media społecznościowe (Facebook, Instagram, YouTube).

Dzięki pomocy sąsiadów, wyziębiony 60-latek w porę trafił do szpitala

Cmolas. W stanie głębokiej hipotermii do szpitala trafił 60-letni mężczyzna, który spędził noc na podwórku jednej z posesji w Cmolasie. Jęczącego mężczyznę usłyszała rano sąsiadka, która zorganizowała pomoc. Dzięki jej reakcji i pomocy drugiego z sąsiadów, 60-latek w porę trafił do szpitala.

W sobotę około godz. 9, kolbuszowscy policjanci zostali powiadomieni o wyziębionym mężczyźnie znajdującym się na terenie jednej z posesji w Cmolasie, któremu pomocy udzielali ratownicy medyczni. Interweniujący na miejscu policjanci ustalili, że 60-letni mieszkaniec gminy Cmolas dzień wcześniej pił alkohol z mieszkającymi na posesji mężczyznami. Po zakończeniu spotkania mężczyzna wyszedł i miał udać się do domu.

Następnego dnia około godz. 8 rano, mieszkająca obok kobieta zauważyła leżącego przed domem sąsiadów, jęczącego mężczyznę. Natychmiast poszła do sąsiadów i powiedziała im o sytuacji. Jeden z mieszkających w domu braci zobowiązał się do udzielenia mężczyźnie pomocy. Zaniepokojona kobieta poprosiła jednak o pomoc jeszcze innego sąsiada, który przyszedł na posesję i powiadomił służby ratunkowe.

60-letni mieszkaniec gminy Cmolas w stanie głębokiej hipotermii trafił do szpitala, gdzie był reanimowany. Na szczęście, dzięki skutecznej reakcji sąsiadów, w porę uzyskał pomoc.

Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci wraz z technikiem kryminalistyki. Funkcjonariusze, w związku ze zdarzeniem, przesłuchali dwóch mieszkających w domu braci, w wieku 56 i 61 lat. W sprawie trwają dalsze czynności. Policjanci ustalają szczegółowe okoliczności tego zdarzenia. 

 red

 

 

red

30sta rocznica katastrofy śmigłowca w Cisnej

Bieszczady. Wczoraj minęło 30 lat od katastrofy śmigłowca w Cisnej, w której zginęli policjanci, pracownik policji i żołnierze-piloci. Kwiaty przy obelisku, w imieniu Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie nadinsp. Henryka Moskwy, złożył kom. Paweł Rysz I Zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Lesku.

 

9 stycznia 1991 roku na lotnisku w Krośnie wylądował śmigłowiec Mi-8T ze 103. Pułku Lotniczego Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przywiózł ekipę telewizyjną, która miała zrealizować rekonstrukcję zdarzeń do sprawy prowadzonej przez krośnieńskich policjantów. Funkcjonariusze prowadzący śledztwo postanowili poszukać świadków za sprawą popularnego magazynu 997, cyklicznej kryminalnej audycji emitowanej przez program 2 Telewizji Polskiej. Sprawa, jak się później okazało, dotyczyła zabójstwa 57-letniej kobiety, która w niejasnych okolicznościach zaginęła kilka tygodni wcześniej. Ustalenia policjantów z Krosna, którzy wyjaśniali tę sprawę, wiodły do Rzeszowa, w okolice ówczesnego sklepu PEWEX przy ul. Piłsudskiego. W jego rejonie kobieta dorabiała handlem walutami. 25 listopada 1990 roku mieszkaniec Dołżycy wracający z Cisnej zauważył blisko drogi drewnianą skrzynię. Okazało się, że w jej wnętrzu są zwłoki kobiety.

 

10 stycznia śmigłowiec wystartował z Krosna i po kilkunastu minutach lotu wylądował w Dołżycy. Na miejscu zrealizowano zdjęcia do programu. Przed odlotem ekipy, w związku z pogarszającymi się warunkami atmosferycznymi w rejonie Cisnej, zachodziła potrzeba "wykonania dodatkowego lotu na rozpoznanie pogody". Dowódca zgodził się zabrać na pokład pasażerów. Do śmigłowca wsiadło sześciu policjantów i jeden pracownik cywilny policji. Załogę maszyny tworzyli dwaj piloci i technik pokładowy.

 

"Załoga po starcie wykonywała lot na wysokości 40 metrów wzdłuż rzeki Solinka, w kierunku pasma górskiego. Zbyt późne i zbyt energiczne wprowadzenie śmigłowca na wznoszenie spowodowało jego przepadnięcie. Maszyna uderzyła tylną częścią belki ogonowej o wierzchołki drzew. Zniszczona została konstrukcja belki ogonowej. Śmigłowiec stracił sterowność i zderzył się z ziemią."

 

Nikt nie przeżył katastrofy. Zginęli:

 

    * podkomisarz Marek Pasterczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krośnie

    * aspirant Zdzisław Marciniak z Komendy Rejonowej Policji w Lesku

    * starszy sierżant Roman Górecki z Komendy Rejonowej Policji w Lesku

    * sierżant Bogusław Szuba z Komendy Rejonowej Policji w Lesku

    * posterunkowy Jacek Typrowicz z Komendy Rejonowej Policji w Krośnie

    * posterunkowy Marek Buda z Komendy Rejonowej Policji w Krośnie

    * Kazimierz Wajda, pracownik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krośnie

    * kapitan pilot Paweł Prorok, dowódca załogi śmigłowca

    * starszy chorąży pilot Roman Pakuła, drugi pilot śmigłowca

    * młodszy chorąży Jacek Główka, technik pokładowy.

 

W pierwszą rocznicę katastrofy policjanci i mieszkańcy Cisnej wznieśli na jej miejscu pamiątkowy obelisk. Miejsce pamięci poświęcił ówczesny proboszcz krośnieńskiej Fary ks. prałat Bronisław Jastrzębski. Każdego roku, 10 stycznia, 1 listopada i w dniu Święta Policji przyjaciele, znajomi i krewni składają przy nim kwiaty. Kilka lat temu zmieniona została trasa czerwonego szlaku, aby turyści przemierzający Bieszczady mogli odwiedzić obelisk w miejscu katastrofy.

 

Prawie w pław…

Bieszczady. Mieszkaniec gminy Ustrzyki Dolne poprosił o policyjną interwencję wobec agresywnego, nietrzeźwego syna. Jedyną możliwością dotarcia do mężczyzny było przepłynięcie Jeziora Solińskiego. Dzięki pomocy strażaków ze specjalistycznej grupy ratownictwa wodno-nurkowego, policjanci dotarli łodzią po awanturnika. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu.

Do zdarzenia doszło we wtorek wieczorem w gminie Ustrzyki Dolne. Jeden z mieszkańców zadzwonił do oficera dyżurnego, prosząc o interwencję policji. Mężczyzna skarżył się na agresywne zachowanie pijanego syna. Awanturnik zdemolował drzwi do pomieszczenia, w którym zamknął się zgłaszający. Do czasu przyjazdu służb, 77-latek ukrywał się w przyczepie poza domem.

W trakcie przyjmowania zgłoszenia okazało się, że z uwagi na obecną porę roku, dotarcie do zgłaszającego drogą lądową jest niemożliwe. Jedynym wyjściem było popłynięcie łodzią przez Jezioro Solińskie. Oficer dyżurny ustrzyckiej komendy zwrócił się o wsparcie do strażaków. Z uwagi na porę nocną i podniesiony stan wody na jeziorze, do działań zostali skierowani strażacy- nurkowie ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno- Nurkowego z Komendy Powiatowej PSP w Sanoku. Pomimo gęstej mgły, policjanci i strażacy dotarli na miejsce.

Funkcjonariusze ustalili, że sprawcą interwencji był 23-latek. Jak się okazało, mężczyzna wcześniej pił alkohol i zaczął wyzywać i kłócić się z ojcem. Policjanci, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo zgłaszającego, odizolowali od niego pijanego mężczyznę. Przeprowadzone badanie wykazało, że 23-latek miał blisko 2 promile alkoholu w organizmie. Został zatrzymany w policyjnym areszcie.

red

  1. Miał 3 promile i jechał
  2. W policyjnej eskorcie do szpitala
  3. Podkarpackie. Jutro ciepło
  4. Dostawy środków ochrony osobistej dla medyków
  • Start
  • poprz.
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • nast.
  • Zakończenie
© 2020
Powered by Gantry Framework